Na przełomie sierpnia/września 2014 r. wybraliśmy się do Austrii. Nie mieliśmy określonego celu podróży, szukaliśmy ładnej pogody i to ona zdecydowała, że wylądowaliśmy w Wysokich Taurach.

Nie mając mapy i nie wiedząc nic szczególnego o miejscowości Kaprun postanowiliśmy pójść na trekking i zobaczyć zapory Mooserboden i Wasserfallboden. Muszę przyznać, że to jedno z najbardziej malowniczych miejsc, jakie dane nam było zobaczyć. Długość trasy w dwie strony to ok. 20 km. Oczywiście można wyjechać tam autobusem, ale my jesteśmy zwolennikami tylko pieszych wycieczek po górach.
Co prawda jest to miejsce typowo turystyczne, ale zdecydowanie warte zobaczenia.

Kolejnego dnia udało nam się zdobyć pierwszy 3-tysięcznik – Kitzsteinhorn. Pogoda dopisywała nam cały czas 🙂 szczęściarze 😉

Zbliżamy się do zapory Wasserfallboden. Tama ma wysokość 120 metrów, a powierzchnia zapory to 1,5km².

Kolejny kierunek – Mooserboden, zapora druga 🙂

A w drodze powrotnej spotkaliśmy grubego piencia – świstaka 🙂 i świetne dzieciaczki, które do zdjęć wskoczyły na krowy 😀 pierony jedne! 🙂