Triglav

Triglav

Sierpień, 2018r.

Triglav (2864 m.n.p.m.) – najwyższy szczyt Alp Julijskich (część Alp Wschodnich). Jest najwyższym szczytem Słowenii i należy do Korony Europy. Od północnej strony opada ponad 1000-metrową ścianą. Nazwa Triglav wiąże się ze średniowiecznymi słowiańskimi wierzeniami, które na wierzchołku góry umiejscowiły siedzibę potężnego Trojana – pogańskiego bóstwa wody, ziemi i podziemi.

Dojazd
Dojeżdżamy do miejscowości Mojstrana i kierujemy się dalej doliną Krma do Kovinarskiej Kočy (ostatni odcinek drogi, około 3 km jest drogą szutrową), gdzie (ze względu na to, że przyjechaliśmy o 2 w nocy) śpimy w aucie na parkingu. Słoweńcy jednak pilnują sobie takich rzeczy i gdybyśmy przyjechali zbyt wcześnie i chcieli spać na parkingu, to są duże szanse, że zostalibyśmy przepędzeni. Ale udało się 🙂

Gdzie zostawić auto?
Za Kovinarską kočą ciągnie się dalej droga szutrowa i auto zostawiamy na ostatnim, trzecim parkingu (Pri lesi). Zatem najlepiej dojechać samochodem najdalej jak się da. Parking jest bezpłatny, tak samo jak wstęp do parku.

Szlak
Startujemy około godziny 9 zaopatrzeni w prowiant, śpiworki i ruszamy w górę. Naszym celem było dojście do Triglavskiego domu na Kredarici (2515 m), gdzie planowaliśmy nocleg. Niektórzy zdobywają Triglav w jeden dzień, suma przewyższeń to 1922m i jeżeli tylko macie czas, to polecamy rozłożyć wyprawę na dwa dni.

Początkowo szlak wiedzie przez bukowy las kamienistą ścieżką. Po około godzinnym marszu wychodzimy z lasu i zaczynają pojawiać się pierwsze wielkie skalne ściany, które robią niemałe wrażenie. Droga cały czas jednostajnie pnie się jednostajnie do góry. Po drodze mijamy pasterską chatę Prgarca -1763 m, gdzie oczywiście można sobie odpocząć. Na szlaku znajdują się również dwa betonowe wodopoje, które służą raczej do odświeżenia, gdyż są to wodopoje dla wypasających się na pobliskich łąkach krów.

Nad wodopojami znajduje się rozwidlenie: w lewo do do Domu Planika, w prawo na Kredaricę – czyli tam gdzie my idziemy. Kosówki jest już coraz mniej i po niedługim czasie wychodzimy już praktycznie na całkiem otwarty teren.

Ostatnie rozwidlenie przed schroniskiem mówi nam, że zostało nam już tylko pół godziny drogi i będziemy mogli sobie odpoczywać przy piwku 🙂

Dojście z parkingu do Triglavskiego domu na Kredarici zajęło nam około 5 godzin. Niebo zaszło chmurami, ale naszym oczom ukazał się pierwszy odcinek trasy na szczyt. Robi wrażenie 🙂 Pionowa ściana, a na niej kilkanaście małych mróweczek.

 

Wejście na szczyt
Szlak jest dobrze oznakowany i według drogowskazu wejście na szczyt zajmuje 1 godzinę. Polecamy wyjść wcześnie rano ze schroniska (my ruszyliśmy o 6.30), dzięki temu ominiecie w sezonie tłumów ludzi i nie będziecie musieli stać w korku, a zdobycie szczytu rzeczywiście zajmie Wam około godziny.

Praktycznie cała droga ubezpieczona jest metalowymi prętami, klamrami, poręczówkami. Jeżeli macie lęki przed sporą ekspozycją, to polecamy wziąć ze sobą sprzęt wspinaczkowy: uprząż, lonże, karabinki. My wyszliśmy bez asekuracji, mieliśmy oczywiście kaski (jest ryzyko uderzenia spadającymi kamieniami). Większość ludzi używa sprzętu wspinaczkowego, zwłaszcza osoby idące z przewodnikiem lub dziećmi. Myślę, że jest to kwestia indywidualna, wszystko zależy od doświadczenia, obycia się z ekspozycją i oczywiście od warunków atmosferycznych (sprzęt zawsze lepiej jest mieć przy sobie). Wg mnie największym ryzykiem jest wymijanie się ludzi wychodzących ze schodzącymi na wielu bardzo wąskich odcinkach. Co ciekawe, osoby które ubezpieczały się wychodząc, w dół nie używały już sprzętu. Jeżeli nie macie uprzęży i innych potrzebnych rzeczy, to można je wypożyczyć w schronisku 🙂

Na samym szczycie jest sporo miejsca do odpoczynku, a widoki są obłędne!

Czas przejścia:
Parking Pri lesi – Triglavski dom na Kredarici: 4 – 6 godz.
Wejście na Triglav – powrót do schroniska: 2 – 4 godz.
Triglavski dom – parking Pri lesi: 3 – 4 godz.

Koszty:
Parking: 0 zł
Wejście do parku narodowego: 0zł
Nocleg w schronisku: zależy od rodzaju pokoju, ale koszt to około 20 euro. Ze względu na dużą ilość ludzi w schronisku, my spaliśmy w jadalni za free, ale trzeba się liczyć z tym, że raczej ciężko się wyspać 🙂 śpiewy do późna i nowi przybysze pojawiają się już około 4 rano. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *