Penang – w poszukiwaniu dobrego jedzenia

Penang – w poszukiwaniu dobrego jedzenia

Maj, 2019r. 

Jadąc pomału w stronę Tajlandii zahaczyliśmy o wyspę Penang i miejscowość George Town słynącą z artystycznej duszy i pysznego jedzenia. Początkowo planowaliśmy spędzić tam około 2-3 dni i jechać dalej, jednak miasto wciągnęło nas w siebie i ostatecznie biesiadowaliśmy tam ponad tydzień 🙂

George Town

Z reguły nie przepadamy za miastami i przeważnie staramy się szybko z nich uciekać. Jednak George Town ma w sobie coś wyjątkowego, co sprawiło że zaszyliśmy się tam na dłużej. Skorzystaliśmy z Couchsurfingu, poznaliśmy Bennie’ego i Blondie i takim sposobem trafiliśmy do Shanghai Hostel, który dzięki swojej wyjątkowej atmosferze wciąga i nie wypuszcza 🙂 Mieliśmy zostać tylko na jedną noc, zostaliśmy na ponad tydzień. Bennie i Blondie są wyjątkowymi ludźmi, bardzo otwartymi, przyjaznymi, pomocnymi i kochanymi, od razu czuliśmy się swobodnie, jak w domu. Z ręką na sercu polecamy to miejsce!

Atmosfera i ludzie poznani w Shanghai Hostel przyczynili się do naszego dłuższego pobytu w George Town. Ale też coś jeszcze… w pierwszy dzień pobytu dowiedzieliśmy się, że w mieście kręcony jest brytyjski serial o II wojnie światowej i jedynym wymaganiem było to, żeby być białym. Grzesiek z bólem serca musiał ogolić swoją brodę, ale czego się nie robi dla kariery haha. Praktycznie wszyscy z naszego hostelu chodzili na plan filmowy. Przyznajemy, że było to niecodzienne doświadczenie, dzięki któremu dowiedzieliśmy się, jak dużo pracy trzeba włożyć, żeby nakręcić jedną krótką scenę. 🙂 

Kilka słów o George Town

George Town to miasto z artystyczną duszą znane przede wszystkim z unikatowych murali, które można znaleźć praktycznie w każdej uliczce. Niektóre zaułki są wyjątkowo klimatyczne i wyglądają jak z poprzedniej epoki. 



Kozice radzą:

– włócząc się po uliczkach korzystaliśmy z aplikacji MAPS.ME, gdzie zaznaczone są praktycznie wszystkie murale.

Jedzenie, jedzenie

W George Town wszechobecny jest uwielbiany przez nas street food. Można się tu najadać w nieskończoność, jedzenie jest wyjątkowo pyszne, urozmaicone i tanie. Nie ukrywam, że uwielbiamy jeść, próbować nowych rzeczy, smakować różnych kuchni, w końcu kwintesencją podróżowania jest między innymi jedzenie. I to jest właśnie kolejna rzecz, przez którą pokochaliśmy to miasto. 

Small India

Jeżeli lubicie jeść tak jak my, to koniecznie odwiedźcie małe Indie. Jest to niewielka uliczka, na której serwowane jest wspaniałe jedzenie. Spróbujcie samosy, murtabak i słodkości, w szczególności coś w stylu galaretki ze sticky rice. Pyszkaaaa.

China town

Nie można oczywiście ominąć china town, gdzie można zajadać się pysznymi pierogami, zupami, mięsem i odkrywać nowe, ciekawe smaki. Oczywiście większość potraw na ostro 🙂 zwłaszcza zupy. 

Nasze ulubione potrawy

Prawie codziennie jedliśmy Roti Canai, jest to mączny smażony placek z sosem curry, brzmi banalnie, ale wprost go uwielbiamy.
Inny place Murtaba z cebulą w środku również podawany jest z sosem curry i jest to kolejna potrawa, która powinna znaleźć się na kulinarnej liście. 
Ryż z dziesiątkami różnych dodatków, z różnymi sosami, uwielbianym przez nas sosem daal, z warzywami, kurczakiem, tofu itd. Warto codziennie próbować potraw w innej knajpie. Polecamy  wybierać takie miejsca, gdzie dostaje się talerz ryżu i samemu dobiera dodatki, dzięki czemu można spróbować wszystkiego 🙂
W Malezji po raz pierwszy w życiu spróbowaliśmy niebieskiego ryżu!! i kawy (Kopi Tarik) ze słodkim mleczkiem skondensowanym. To czego nie spotkaliśmy również nigdzie indziej, to napoje (soki, herbata, kawa) podawane w plastikowych nie kubeczkach, ale woreczkach.
Poza tym samosy, kurczaki na patyku, słodkości, sticky rice. Ahhh Malezjo, kochamy Cię za jedzenie! 🙂

Alkohol

Nie ma co ukrywać, alkohol a Malezji jest okrutnie drogi. Piwo w sklepie kosztuje 15zł, nie mówiąc już o cenach w knajpach. Jest jednak jedno miejsce, gdzie lokalesi i turyści chodzą na piweczko, bo jest najtaniej w mieście, nazywa się Antarabangsa Enterprise. Polecamy 🙂

Jak dostać się do George Town?

Do miasta można dostać się na dwa sposoby:
– jeżeli jedziecie autem, to na wyspę Penang przejeżdża się po płatnym moście,
– opcją drugą jest prom z miejscowości Butterworth, który kursuje co 20-30 minut. Bilet na wyspę kosztuje niewiele ponad 1zł, droga powrotna jest darmowa. 

Monkey Beach

Na wyspie Penang jest kilka unikatowych plaż. My wybraliśmy się na Monkey Beach, która znajduje się w parku narodowym w dżungli. Dzięki uprzejmości lokalnego koleżki, który mieszka na plaży od ponad roku w małym drewnianym domku, mieliśmy okazję spędzić tam noc. To co najbardziej chcieliśmy zobaczyć, to olbrzymie jaszczurki, które leniwie chodzą przy szlaku. Z tego też powodu wybraliśmy pieszą opcję dotarcia na plażę. Oprócz olbrzymich jaszczurek są również olbrzymie meduzy, które wyrzucane są przez morze na brzeg, średnica niektórych miała co najmniej 40cm. Szlak nie jest długi, ma około 3 km, jest jednak wąski i w tropikalnej dżungli, przy wysokiej temperaturze i wilgotności powietrza zmęczyliśmy się jak w drodze na Rysy.  

Po dotarciu na plażę nie zostało nam nic innego, jak chillować przez resztę dnia. Popołudniu poszliśmy łowić, albo przynajmniej próbować łowić, ryby na kolację. Niezbyt wprawieni w boju udało nam się złapać w sieć jedną małą, biedną rybkę. Była pyszna!

To co jednak było dla nas najbardziej magiczne, to nocne pływanie w morzu wśród świecącego na niebiesko planktonu. Przeżycie nie do opisania! Czysta magia. Niestety nie było opcji zrobienia zdjęcia, ani filmiku tego nieprawdopodobnego zjawiska, ale na youtube możecie zobaczyć jak to wygląda 🙂

Jak dostać się na Monkey Beach?

Z George Town co 15 min kursuje autobus nr 101 (klimatyzowany 🙂 ), którym można podjechać pod samą bramę parku narodowego. 
Cena biletu na autobus: 3,40 Ringgit, trzeba mieć przy sobie drobne, kierowcy nie wydaja reszty.
Wstęp do parku jest darmowy, szlak na Monkey Beach ma długość około 3,5 km, trasa krótka, ale w upalne, wilgotne dni można zajechać się jak koń na westernie. 
Opcja numer dwa, to taksówki wodne, które kursują od bramy parku narodowego na plażę. Cena: 40 MYR za łódkę.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *