Autostop w Australii

Autostop w Australii

Nigdy wcześniej nie jeździliśmy autostopem, ale odkąd pamiętam marzyło mi się, żeby podróżować tym sposobem. Zawsze jednak było jakieś ograniczenie, zbyt krótki urlop, samochód pod ręką, może nawet brak odwagi, ale przede wszystkim brak bodźca i momentu, w którym można było taką przygodę zacząć. I trafiła się Australia i nieograniczony czas, pojawił się ten odpowiedni bodziec. Po spędzeniu wspaniałych 3 tygodni z przyjaciółmi w Melbourne i okolicy rozpoczęliśmy autostopową przygodę.

Na początku muszę przyznać, że było dziwnie. Czuliśmy się jak kompletne jełopki, ale trzeba było opuścić bezpieczną bańkę strefy komfortu i wystawić kciuk. Mieliśmy z tego niezłą jazdę i od pierwszej podwózki od razu to pokochaliśmy.

Czas oczekiwania na stopa

Autostopem przejechaliśmy w Australii w sumie około 2000 km. Najdłużej czekaliśmy na wylotówce z Sydney w stronę Canberry, 50 minut w deszczu, może nikt się nie chciał zatrzymać, bo byliśmy trochę mokrzy? 🙂 Nie wiem, ale w końcu zlitowała się nad nami miła, wyluzowana dziewczyna. Średnio czas oczekiwania nie przekraczał pół godziny.

Kto nas podwoził?

Na całe nasze szczęście, za co jesteśmy wszechświatowi bardzo wdzięczni, podwozili nas sami meeega przyjaźni i otwarci ludzie. Zdarzało się, że podwozili nas nawet o kilkanaście kilometrów dalej ekstra. Najbardziej podobało nam się to, że przebywaliśmy z lokalesami, którzy opowiadali nam dużo ciekawostek o Australii, o historii, o swoich miejscowościach, nie zabrakło też oczywiście rozmów o wężach i pająkach 🙂 Okazuje się, że oczywiście te przyjemne gadzinki w Australii są, ale wcale nie mają zamiaru atakować ludzi i mało kiedy ktokolwiek je spotyka na swojej drodze (przynajmniej we wschodnio-południowej części kraju).

Oprócz Australijczyków zatrzymywali się również osoby z innych zakątków świata: z Rosji, Indii, Anglii, Chin 🙂

Czy autostop w Australii jest legalny?

Jak to zazwyczaj bywa, co kraj, to obyczaj, a w przypadku Australii co stan, to obyczaj. To, czy można jeździć na stopa po Australii czy nie zależy od tego, w którym stanie się znajdujemy. Zgodnie z australijskim prawem autostop jest nielegalny w stanach Wiktoria i Queensland (prawo zakazuje stania na skraju jakiejkolwiek drogi w celu zatrzymania auta), natomiast w stanach Nowa Południowa Walia, Południowa Australia i Terytorium Północne prawo nie zakazuje jazdy autostopem, jednak zapisy wyraźnie do tego zniechęcają. 

Czy autostop w Australii jest bezpieczny?

Osobiście ani razu nie odczuliśmy ani grama strachu związanego z autostopem. Ludzie są tu naprawdę życzliwi, przyjaźni, otwarci. Podwozili nas zarówno młodzi, jak i starsi ludzie. 
Jednak wiele osób jest tu przewrażliwionych pod tym względem i wielokrotnie byliśmy ostrzegani, żebyśmy uważali do czyjego auta wsiadamy. Przede wszystkim ostrzegały nas starsze osoby. 

Co warto ze sobą mieć?

Jeżeli decydujemy się na jazdę autostopem po krainie kangurów nie możemy zapomnieć o tym, że odległości między miastami są baardzo duże, a między nimi oprócz buszu nie ma nic. Dlatego musimy zaopatrzyć się w kilka niezbędnych rzeczy:
– cierpliwość 🙂
– krem z wysokim filtrem (Australijczycy są przewrażliwieni na tym punkcie, ponieważ słońce jest tu wyjątkowo silne z powodu dziury ozonowej),
– kapelusz/czapka z daszkiem,
– zapas wody, zapas wody i zapas wody,
– jedzonko,
– kartony (my braliśmy ze sklepów) + markery,
– klapki,
– krem na owady (polecamy australijski BushMan 80% Deet),
– jeżeli decydujecie się na camping, to oczywiście cały sprzęt: namiot, śpiwór, karimaty, palnik, gaz, sztućce, itd. 🙂

Najwspanialsza autostopowa przygoda

W drodze na Górę Kościuszki podwiozło nas z miasta do miasta emejzing małżeństwo. Opowiadali nam o tym, że kangury bardzo często giną pod kołami samochodów (co niestety widać na poboczach) i często są to kangury z maleństwami w torbach. Nie pozostają oni na ich los obojętni, więc jak tylko mogą to maleństwa ratują, przygarniają do swojego domu, karmią, wychowują, a gdy przychodzi odpowiednia pora wypuszczają na wolność. I pewnego pięknego dnia leżąc sobie w namiocie przed trekiem w góry dostaliśmy od nich wiadomość, że jeżeli w drodze powrotnej będziemy potrzebowali nocleg, to serdecznie zapraszają nas do siebie. Tak się nam droga powrotna poukładała, że było to dla nas rozwiązanie idealne. Nie zastanawiając się długo napisaliśmy do nich wiadomość, że z chęcią przyjedziemy. Ucieszyli się bardzo i nawet wyjechali nam naprzeciw. Okazało się, że w domu mają dwa małe kangurki, które mogliśmy poprzytulać i nakarmić, coś niesamowitego. Serca wyskakiwały nam z oczu. Oprócz kangurów mieli dwa wspaniałe psiaki, które były już w sędziwym wieku i nikt ich nie chciał, i dwa koty również trochę niedołężne. Miłość w ich domu po prostu promieniowała na kilometry. A my zapisaliśmy w pamięci wspomnienia niezapomniane.

Nasza trasa

Autostopową przygodę rozpoczęliśmy w Coffs Harbour, gdzie prawie na raz złapaliśmy stopa do Sydney (ponad 500km). Następnym naszym celem była mała miejscowość Thredbo i zdobycie Góry Kościuszki. Później wróciliśmy do Sydney i pojechaliśmy w Góry Błękitne. Ostatnie dni w Australii spędziliśmy w przepięknej zatoce Jervis Bay

 

Następny przystanek -> Nowa Zelandia 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *