Bali – “rajska” wyspa

Bali – “rajska” wyspa

Maj, 2019r.

Po intensywnym czasie spędzonym w Nowej Zelandii, po przemierzeniu wielu kilometrów po górach, spaniu w namiocie przyszedł czas na ruszenie w dalszą podróż. Chcąc troszkę odpocząć, zrelaksować się i pobyć w miejscach egzotycznych wybraliśmy się na indonezyjską wyspę Bali. Nie ukrywam swojej wielkiej ekscytacji, nowy kraj, znów tak odległy od Polski, nowa kultura, nowi ludzie, pyszne jedzenie, wspaniałe widoki. Gdy myśleliśmy o Bali w naszych głowach pojawiał się obraz totalnego relaksu, egzotycznej przyrody, dzikich miejsc, ukrytych wodospadów, zapachu kadzideł, spokoju, jogi i medytacji.

6 tego maja opuszczamy ukochane przez nas antypody i wylatujemy na, jak to generalnie jest określane, rajską wyspę. Dolecieliśmy. Jesteśmy na Bali! Nigdy nie przypuszczałam, że się tu znajdziemy, a jednak! O Bali czytaliśmy na różnych blogach, spotkaliśmy się z wieloma różnymi opiniami, podobno albo się kocha to miejsce, albo nienawidzi. Nie da się ukryć faktu, że jest to bardzo turystyczna wyspa, ale co się dziwić skoro jest reklamowana jako rajska i do tego tania.

Nasz wyidealizowany obraz tego miejsca brutalnie zderzył się z rzeczywistością. Rajskie plaże widziane na zdjęciach w internecie całkowicie odbiegają od reali, choć w niektórych miejscach można znaleźć skrawek całkiem przyjemny bez śmieci, lecz nie jest to proste (nie mówię tu o prywatnych plażach w kurortach).

Tarasy ryżowe są piękne, soczyście zielone, ale płatne, jak i cała reszta “dzikich” i pięknych miejsc. Każdy wodospad, każda świątynia, każda atrakcja jest płatna. I jest to dla mnie zrozumiałe, w Polsce też za wszystko trzeba płacić, ale często ceny, które ciągle idą w górę, są nieadekwatne do tutejszych standardów. Na każdym kroku każdy coś od nas chce i postrzegani jesteśmy jak chodzące portfele. To też jeszcze mogę zrozumieć, ale najbardziej irytującą rzeczą dla nas była nadmierna natarczywość i sytuacje, gdzie po prostu nas okłamywali, żeby tylko naciągnąć na pieniądze.

Ale nie ma co generalizować, może po prostu mieliśmy pecha i kilka niemiłych sytuacji 🙂 Dlatego ani nie zniechęcamy, ani nie polecamy Bali, na temat gustów się nie dyskutuje, jedni kochają tę wyspę, inni nie. Pocieszający jest jednak fakt, że z dala od turystycznych miejsc można spotkać naprawdę miłych, przyjaznych, otwartych ludzi, zobaczyć piękne widoki, dziką przyrodę, a jak już pogodzimy się z płaceniem za wszystkie atrakcje, to wyspa naprawdę może się podobać, zwłaszcza jej mała sąsiadka Nusa Penida 🙂

Okolice Amed

Ludzie i religia

Wyspę zamieszkują głównie Balijczycy, którzy wyznają tzw. hinduizm balijski. Muzułmanie stanowią kilkuprocentową mniejszość.
Hinduizm balijski (religia świętej wody) jest odmianą hinduizmu z wieloma elementami buddyzmu oraz animistycznych kultów lokalnych.


Istotną częścią życia każdego Balijczyka jest codzienne składanie ofiar. Ofiarki to zazwyczaj małe koszyczki, w których znajdują się kwiaty, jedzenie, pieniądze oraz palące kadzidła, umieszczane są w każdym domu, restauracji, przy wejściach oraz w ogrodzie. Balijczycy wierzą, że przynoszone dary uspokajają duchy, które zapewniają dobre zdrowie dla całej rodziny i dobrobyt.

Waluta

Obowiązującą walutą jest rupia indonezyjska, którą w kantorach znajdziemy pod skrótem IDR.
Na Bali poczuliśmy się jak milionerzy 🙂 w rękach trzymaliśmy nasz pierwszy milion!!! Szkoda tylko, że była to równowartość 268 zł 🙂 
Przelicznik: 10 000 IDR=2.68PLN

Noclegi

Hotele i hostele – Bali jest maleńką wyspą z mnóstwem miast, miasteczek, hoteli i hosteli, więc bez problemu na miejscu można ogarnąć sobie nocleg. My zazwyczaj szukamy noclegu przez booking.com, ale nigdy nie robimy rezerwacji przez internet, żeby nie płacić niepotrzebnej prowizji. Jedziemy na miejsce i pytamy o wolny pokój. W hotelach nie spaliśmy, więc nie orientujemy się  ile kosztują. Ceny hosteli są zdecydowanie niższe i zaczynają się od około 100 000 rupii za pokój dwuosobowy, często ze śniadaniem. Zimna woda w hostelach to standard, ale przy panujących tu temperaturach, zimny prysznic, to prawdziwe zbawienie 🙂

Namiot – na samej Bali spaliśmy wyłącznie w hostelach, na Nusa Penidę (wyspę obok) wzięliśmy namiocik i 3 nocki spędziliśmy na dziko. Jest tam mnóstwo świetnych miejscówek na namiot, szczególnie polecamy punkty widokowe na klifach 🙂

Couchsurfing – w Ubud raz skorzystaliśmy z couchsurfingu.

Hostel w Lovina, Penginapan Sedap Malam, przyzwoite pokoje, bardzo mili właściciele, na powitanie dostaliśmy kawkę i świeżego kokosa 🙂

Czym poruszać się na Bali?

Taxi. Wszechobecne są taksówki, z których korzystaliśmy tylko w drodze z i do lotniska. Pamiętajcie, żeby się targować. 

Skuter. Po wyspie najtańszym i najfajniejszym naszym zdaniem środkiem transportu jest skuterek 🙂 Można dotrzeć nim wszędzie, jeździć po dziurawych i wąskich uliczkach i do tego jazda jest mega orzeźwiająca. 

Czytaliśmy, że na Bali policja często zatrzymuje turystów na skuterkach i przyczepiają się do czegokolwiek tylko po to, żeby wyłudzić łapówkę. Nie mieliśmy międzynarodowego prawa jazdy, więc zastanawialiśmy się jak to będzie. Podobno w takich sytuacjach trzeba się targować. W razie czego rozmieniliśmy pieniądze na mniejsze nominały i ruszyliśmy na podbój wyspy. Na szczęście nie mieliśmy zatargów z policją 🙂

Ciekawie wygląda sprawa z ubezpieczeniem OC i AC, którego wnioskujemy, że nie ma. Zapytaliśmy się, co w sytuacji, gdy skuterek się zepsuje lub będziemy mieć kolizję. Po pierwsze zapewniono nas, że skuterek się nie psuje 🙂 Jeżeli jednak byłaby jakaś usterka nie z naszej winy, to nie ponosimy kosztów. Jeżeli jednak będziemy mieć kolizję, musimy ponieść koszt naprawy, niezależnie od tego, czy była to nasza wina, czy nie. Trzeba więc bardzo uważać 🙂

Koszt wypożyczenia skutera na jeden dzień, to około 50 000-75 000 IDR, paliwo jest bardzo tanie 6 000-10 000/litr.

Przelicznik: 10 000 IDR=2.68PLN

Jedzenie

Zdecydowanie króluje tu ryż i makaron, co raczej nie jest zaskoczeniem 🙂 

Bardzo posmakowało nam gado-gado . Jest to indonezyjska sałatka z gotowanych w wodzie lub na parze warzyw, gotowanego ziemniaka, smażonego tofu podawana z pysznym sosem z orzechów ziemnych. PYCHA! (Gado-gado znajduje się na ostatnim zdjęciu)

Kolejną naszą ulubioną rzeczą to świeży kokos! Woda z kokosa jest wyśmienita i do tego ma mnóstwo witamin. Bogata jest w niezbędne dla organizmu składniki, takie jak magnez, potas, wapń, fosfor oraz witaminy B1, B2, B3, B5, B6 i C, a poziom elektrolitów jest w niej niemal identyczny jak w osoczu ludzkiej krwi. Nic tylko popijać!

Przykładowe ceny na Bali

– wypożyczenie skutera na 1 dzień: 50-75 tyś.
– paliwo: 6-10 tyś.
– świeży sok: 15-20 tyś.
– kokos: 15-25 tyś.
– hostel: ceny od 100 tyś. w Ubud, w Sanur od 160 tyś. 
– nasi goreng (smażony ryż): 15-20 tyś. 
– gado gado: 20-30 tys.
– butelka wody: 5-6 tyś.
– prom Sanur-Nusa Penida-Sanur: 300 tyś. (z Padangbai, o której nie dowiecie się od nikogo lokalnego, prom kosztuje 28 tyś. w jedną stronę i można wziąć ze sobą skuter dopłacając za około 35 tyś.)
– taxi: lotnisko – Ubud – udało nam się wytargować cenę i do Ubud pojechaliśmy za 200 tyś., początkowo wszyscy chcą 350-400 tyś. 
– taxi: Ubud-Sanur 150 tyś. 
– taxi: Sanur- lotnisko: 100 tyś. 
– nurkowanie z maską, pływanie z mantami, rafa koralowa: 175 tyś./osoba (Nusa Penida)

Pamiątki 🙂


Polecamy również:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *